Podsumowanie 2018

01 stycznia

Dziś kończy się 2018. A ja jakoś lubię podsumowywać wszystko, co się kończy.
To podsumowanie miało wyglądać trochę inaczej, ale wczoraj wpadłam w niezły dołek. Coraz bardziej czuję, że w tym roku zatoczyłam wielkie koło, że wróciłam do miejsca, w którym stałam razem z łaciatym rok temu. A przecież zakładając tego bloga miałam na celu motywować was, pokazując, że się da...
Na szczęście jakoś się z tego podniosłam, a poza tym - znalazłam pewien obrazek. I powoli dojrzewam, żeby serio w niego uwierzyć (niestety, złośliwość rzeczy martwych - teraz nie umiem go znaleźć, żeby go wam pokazać),
Wiem, że życiu zdarzają się wzloty i upadki. Wiem, wiem, wiem. Tylko, że w momentach upadków zazwyczaj o tych wszystkich wzlotach zapominam, a niepowodzenia wydają się sto razy gorsze, niż naprawdę są.
Ten rok... wcale nie był zły! Ten rok był dobry. Były porażki - i było ich, nota bene, sporo - ale bez tych porażek nie byłoby tych wszystkich sukcesów. Wiem, że może to brzmi sztampowo, ale sama czasami nie umiem w to uwierzyć i chcę, żebyście wy uwierzyli.
Ok - kończę motywacyjne słówka i zaczynam podsumowanie roku.

ten rok

W styczniu zaczęłam prowadzić swój pierwszy dziennik treningowy (i pierwszy bullet journal!). W końcu zaczęłam patrzeć, co tak naprawdę robię z psem (a także, czego nie robię). To był wstęp do naszej prawdziwej, regularnej pracy.
W lutym poszłam na zajęcia w Uniwersytecie Twojego Psa i było to jedno z lepszych doświadczeń w tym roku. Wtedy pierwszy raz zobaczyłam, że Tobias może i potrafi zachować spokój przy psach, o ile dam mu szansę i możliwość. Zaczęłam zauważać jego granice i potrzeby.
Kolejne miesiące przyniosły ciepło, długie spacery i coraz więcej sukcesów - w tym pierwsze owocne przywołanie poza domem.
W maju zaczęłam pracować nad Smells like adventure. Przekładałam datę otwarcia z tygodnia na tydzień, dopracowywana szczegóły, robiłam zdjęcia, aż nadszedł czerwiec. Wtedy opublikowałam pierwszego posta i zaczęłam swoją blogową działalność od nowa.
to były czasy! :P
Miesiące mijały, skończyły się wakacje pełne szukania keszy, nóg poparzonych od pokrzyw i wycieczek do różnych ciekawych miejsc w okolicy. Nadszedł wrzesień, pozbawiając mnie znacznej części czasu wolnego. Nasza praca zaczęła się sypać.
Omińmy październik i listopad. Nie wiem, czy zdarzyło się coś ważnego, same skoki w górę i w dół.
W grudniu minęło pół roku od założenia bloga. Zaczęłam kurs bujo, który skończył się dziś.
A co stało się w międzyczasie?
Napisałam 24 posty. A wy pod nimi 67 komentarzy (drugie tyle nabiłam ja, odpowiadając wam). Wow! Na instagramie jest ponad 600 osób, na fanpage - 43. Cyferki nie są ważne, ale przeglądam moich obserwujących i wiem, że za tymi cyferkami kryje się grono ludzi, których serio obchodzi to, co mam do powiedzenia, choć czasami niesamowicie mnie to dziwi. Dziękuję!
w nowym roku przyda nam się sporo cierpliwości. Obojgu!
Poznałam masę niesamowitych osób - tak, właśnie was 😀 Z wieloma osobami poznałam się bliżej, pisaliśmy dużo. Cieszę się, że dzięki blogowi mogłam nawiązać kontakt z tyloma wspaniałymi ludźmi. Nie przesadzam, wiem co myślisz, ale naprawdę cieszą mnie te wszystkie znajomości!
Ten rok był dziwny. Dał mi kopa w tyłek i trochę zepsuł nastrój, a z drugiej strony pokazał, że mogę... O ile mi się chce i mam na to siłę.
Może to podsumowanie nie jest jakieś górnolotne, ale jest dla mnie ważne, bo ten rok przyniósł sporo zmian.

A jak wam upłynął ten rok? Macie jakieś przemyślenia, refleksje?
Ciekawa jestem strasznie, kiedy to czytacie. Jeszcze w Sylwestra, o północy, czy już w nowym roku?
Niezależnie od tego, szczęśliwego!

Podobne posty

6 komentarze

  1. U nas rok był pełen wzlotów i upadków. Trochę spadła mi motywacja do pracy z psami ale mam nadzieję że w nowy rok wejdę z energią do ćwiczeń i cierpliwością do kudłatych :P (które ostatnio niezle dają popalić) ważnym wydarzeniem bylo dołączenie Nuki do mojej rodziny i szczerze nie moge uwierzyć ze zaraz minie rok odkąd jest z nami! Mam nadzieję że dla ciebie nowy rok będzie udany i pełen wspaniałych przygód z łaciatym! Szczęśliwego Nowego roku! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Życzę powodzenia w nowym roku, dasz radę <3

      Usuń
  2. Ja odczuwam, że 2018 był dla mnie i mojego psa dobrym rokiem mimo kilku nieciekawych sytuacji. Udało mi się parę rzeczy wypracować i nie ulec chwilowej upartości Milki, co czasem było naprawdę ciężkie. Dzięki temu też poznaliśmy wielu właścicieli psów z mojej miejscowości i udało się zaprzyjaźnić Milkę z labradorem, co w przeszłości uważałam za coś niemożliwego :D
    Mam nadzieję, że 2019 będzie bardziej obfity w przygody i zrealizuję zaplanowane postanowienia i cele. Oby i dla ciebie ten nowy rok okazał się dużo lepszy niż poprzedni!

    Pozdrawiamy, Agata i Milka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gratulacje i powodzenia :D Dziękujemy!

      Usuń
  3. Nasze podsumowanie czytałaś wiec wiesz :D Ale wam gratuluję wszystkich sukcesów, tych małych i dużych - wszystkie są ważne! :)
    Mi ostatnie pół roku dało psychicznie po bandzie, ale pozwoliło mi to zmienić tok myślenia i ustalić nową listę priorytetów. Z nowym rokiem chce wprowadzić zmiany w swoim postępowaniu, myśleniu i działaniu, aby było pozytywnie, miło i fajnie dla mnie i przede wszystkim dla psa ktokt sporo się przede ze mnie i moje humory już wycierpiał - koniec z tym. Praca nad sobą przede wszystkim no i przy tym współpraca z psem pod okiem trenera, aby naprawić co zepsułam.
    Powodzenia w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, a jakże!
      Dziękuję :) Mi też 2018, szczególnie druga połowa, dała w kość. A praca pod okiem trenera jest bardzo ważna - też taką planujemy, bo to jednak całkiem inne od pracy samodzielnej.

      Usuń

Przeczytałeś posta? Skomentuj! Każdy komentarz bardzo motywuje :) Na pewno odpowiem na to, co napisałeś - niezależnie od tego, czy będzie to jedno zdanie, czy dziesięć. Dziękuję!