Zniszcz go!

09 lutego

 Boże, ale ona leniwa. W ogóle się nie uczy, a potem płacze, że znowu źle jej poszło.
Ja cię, spójrz na jego psa. Jaki spasiony, fu.
Ale oni żałośni.
Beznadzieja.
Jesteś do niczego.
Zabij się lepiej.
Codziennie słyszysz tego typu słowa. Może w stosunku do innych, może do ciebie. A może wypływają właśnie z twoich ust. Może widząc osobę, która robi coś nie tak, automatycznie wydajemy na nią wyrok.

tak to jest

Klik. Klik. Klik.
Kolejna relacja na insta. Nudy, nudy, o, fajne buty, znowu nudy.
Nagle na jednej z nich miga ci osoba z lekką nadwagą. A twoje palce już dziko walą w klawiaturę telefonu.
Weź się w końcu za siebie, wyglądasz obleśnie. Po co ciągle się obżerasz? Żałosne. Schudnij wreszcie, to nie takie trudne.
Misja spełniona. Może ona nareszcie się ogarnie i zacznie wyglądać jak człowiek? Na pewno.

jak to jest?

Ta dziewczyna, która jest taka głupia, czas, który mogłaby poświęcać na naukę, poświęca na zajmowanie się domem. Pomaga chorej matce.
Ten chłopak, którego pies ma problemy, cały czas próbuje coś na to zaradzić.
Ta osoba, którą wyśmiałeś z powodu jej wagi, ma bulimię. Codziennie zwraca wszystko co zjada, bo niszczy to ją od środka.
I może teraz powiesz mi Czemu w jednym wpisie pokazujesz osoby chore lub z trudną sytuacją i osoby, których problemem jest coś tak błahego jak zmaganie się z problemem psa? Przecież to kolosalna różnica!
Jasne, że kolosalna. Nie mówię, że nie. Czemu akurat pies? Bo to siłą rzeczy trochę psi blog i wplotłam tu tego psa, chociaż jeśli jakoś bardzo ci zależy, mogę wymyślić jakiś inny przykład.
Wiesz, czemu jest tu ten pies? Bo nie chodzi o to, czy czyiś problem jest poważny czy błahy.
Chodzi o to, że fakt, że czyiś problem jest mniejszy, nie znaczy, że możesz tą osobę ranić, poniżać i niszczyć. Że możesz podkopywać jej samoocenę z dnia na dzień. Bo co? Bo jej problem jest łatwiejszy do rozwiązania (albo tak to wygląda z twojej perspektywy, a prawda jest inna?).
Tak się zaczyna, wiesz..? Od śmiania się z błahostek, głupich spraw. Małych rzeczy, które przecież nikomu krzywdy nie robią.
Nabijania się z tego, że ktoś robi coś nie tak, inaczej się ubiera, odmiennie wygląda.
Jak się kończy? Różnie.
Nie chcę ci teraz mówić Nie rań ludzi, bo zrobią sobie krzywdę. Nie to jest moim celem. Nawet jeśli  ty jesteś inny (bo jednak w środku mam to, może głupie, zaufanie, że czytasz to i nie utożsamiasz się z osobą, która robi to, co opisuję. A jeśli nie, to mam nadzieję, że ten ciąg znaków trafi gdzieś w głąb ciebie. Bo czasami nawet nie wiesz, ile może zrobić jedno słowo.).
Dlaczego dziś taki temat? Z wielu powodów. Między innymi takich jak to, że jestem świadkiem takich sytuacji na co dzień i myślę o tym, co kieruje takimi ludźmi. Zazdrość? Chęć połechtania swojego ego?
W każdym razie, niezbyt ciekawe pobudki.
Haters gonna hate, powiadasz. I masz rację. Wiem że świat nigdy nie będzie cudowny - z tęczą, motylkami i jednorożcami parskającymi magią. Mimo to liczę, że skoro słowa mają moc niszczenia, to mają tez moc budowania. I że ten tekst trafi chociaż do jednej osoby, która pomyśli ej. W sumie...

Podobne posty

10 komentarze

  1. Nie można było tego napisać lepiej. Ukłon w twoja stronę! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis! Chociaż sama spotkałam się z takimi sytuacjami względem mnie to i sama nie jestem bez winy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! A tak szczerze, to chyba nikt bez winy nie jest... Komu nie zdarzyło się choć raz pochopnie kogoś osądzić?

      Usuń
  3. Pięknie powiedziane. Świat niestety często bywa okrutny. Zachowań niektórych ludzi często nie potrafię zrozumieć - sieją zło, wypluwają niedobre słowa, tak niszczące i z taką lekkością jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zatrważające - z jaka łatwością niektórzy potrafią skrzywdzić drugą osobę... Dziękuję!

      Usuń
  4. W gimnazjum zdarzyło mi się kiedyś wypalić głupie słowo do koleżanki, zaraz po tym przez kilka dni ją przepraszałam (w nadziei, że mi wybaczy). Moje sumienie nie dawało mi spokoju, jednak znam osoby które chyba go nie słuchały. Zawsze wydawało mi się, że złe słowo od najbliższego otoczenia jest dużo gorsze, niż te od nieznanych osób z Internetu. Z biegiem czasu dowiedziałam się na własnej skórze, że obydwa niosą ze sobą tak samo niszczycielską moc. Słucham ich jadu do momentu, aż usłyszałam "nikt za ciebie, tego życia nie przeżyje". Świetny wpis i blog :D !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję <3 Słowa potrafią zranić - czy to z internetu, czy od osób w realu

      Usuń
  5. Zgadzam się, ale też chcę zwrócić na coś uwagę. Taka osoba, np. gruba, wcale nie musi mieć jakiegoś poważnego powodu (np. choroby), żeby być "usprawiedliwioną" że ze swojego wyglądu. Każdy może sobie wyglądać jak chce! I tak, może być gruby i tak, wszyscy wiemy, że to niezdrowe. Ale to nikomu nie daje prawa do komentowania czyjegoś wyglądu. Tym bardziej, że taka pozorna troska o czyjeś zdrowie jest... właśnie - pozorna. W rzeczywistości i tak tylko chcemy syknąć jadem, żeby samemu poczuć się lepiej. Wiem, bo sama to robiłam, póki nie zrozumiałam wielu rzeczy. Naprawdę, możemy być nawet zwyczajnie leniwi i wciąż nic nikomu do tego! Nie musimy szukać sobie usprawnień, zwyczajnie myślmy o sobie i dbajmy o siebie (koniecznie nieidealne, bo idealnie i tak się nie da) i to wystarczy. Body shaming nikomu nie pomoże.

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś posta? Skomentuj! Każdy komentarz bardzo motywuje :) Na pewno odpowiem na to, co napisałeś - niezależnie od tego, czy będzie to jedno zdanie, czy dziesięć. Dziękuję!