Majownik

25 maja

Kolejny miesiąc za nami. Zaraz koniec roku szkolnego - i czas wolności, ciepła oraz długich spacerów z psem.

Ale nie mów hop... Na razie mamy maj.

my

Ostatnio mam taki czas, że treningi w ogóle przestały mnie rajcować. Nie chodzi nawet o lenistwo, ale o brak ochoty na trenowanie, więc coraz częściej sobie odpuszczam. I aż mi głupio wam o tym pisać, bo to kolejny post z tekstem w stylu "znowu nam nie wyszło, znowu nie mam ochoty trenować, znowu spadek formy, znowu cośtam". A przecież Smells like adventure miało motywować i pokazywać, że się da!  Aktualnie niestety staje się raczej historią nieudanych treningów i wysypiskiem niespełnionych marzeń. Nie podoba mi się kierunek, w którym to zmierza. Nie chcę pisać kolejnych tekstów o tym, co nam nie wyszło, albo przemyśleń o tym, żeby się starać. Na dzień dzisiejszy nie wiem co robić i tak naprawdę to głupio mi ten tekst pisać. Ale co, okłamię was? Nie okłamię, liczę natomiast, że kiedyś uda mi się z tego raz na zawsze wygrzebać, na nowo znaleźć radość z pracy z psem i patrzeć na te teksty z uśmiechem, myśląc o tym, że się udało.
Brakuje mi tego, jak było kiedyś. Tej równowagi i regularności. Samozaparcia i ogromnej motywacji żeby jednak robić coś z łaciatym, bo mam w tym cel.
Swoją drogą, dajcie znać, czy lepiej pisać dziesiąte podsumowanie miesiąca w tematyce "było beznadziejnie", czy jednak sobie je odpuścić 😛
Z ogólnych zdarzeń - byłam na Wiosennych Psotach w Katowicach (oczywiście bez Tobiasa) i spotkałam masę świetnych osób. Fotorelację z tego wydarzenia możecie znaleźć we wpisie na ten temat. Klikajcie!
nasza grupa z Psot. Kto mnie poznaje? :D Zdjęcie wykonane przez Dogografia/Martyna Szulakiewicz

 blog

To wszystko, co związane z treningami, łączy się też z blogiem. Po co pisać tekst i o czym, skoro tak naprawdę nic się nie zmienia? Nie umiem znaleźć pomysłów na zdjęcia i teksty.
Tak naprawdę w tym miesiącu mam dwie rzeczy, które mogę nazwać sukcesami: pierwszą jest wyzwanie #międzykartkami, które powstało dzięki Natalii z Barkside, Zosii z B the great i Patrycji z Kreatywnie z psem. Oraz mnie.
Czytam praktycznie codziennie, udaje mi się przeczytać ponad 200 stron tygodniowo - przy czym ponad 200 czasami znaczy 250, a czasami 620. Nie znam pojęcia równowaga.
Drugim sukcesem jest fakt, że wraz z grubym zostaliśmy ambasadorami Dogrywka Handmade. Zdziwiło mnie to, bo poza nami zostało wybrane kilka innych osób, i są to osoby, z którymi nie mogę się równać, bo fotograficznie (i nie tylko) są na o wiele wyższym poziomie niż ja.
Mam nadzieję, że ta współpraca przyniesie też trochę świeżości, nowych pomysłów i będzie takim motywatorem to działania, bo przecież jest o czym pisać/zrobić fotkę. Trzymajcie kciuki i szykujcie się na recenzje!
nawet nie wiecie, ile cierpliwości wymagało od grubego to zdjęcie!

wpisy

W tym miesiącu do poczytania podrzucam wam:
Pozytywne historie #4 Zuza i Major - o tym, że uwielbiam teksty Zośki, już doskonale wiecie. Ale czy znacie cykl Pozytywnych historii? Pozytywne historie to cudo: pokazuje nam ludzi, którzy postanowili zrobić coś niezwykłego. I taką osobą jest właśnie Zuza, która razem ze swoim staffikiem udała się... no właśnie, gdzie? Nie będę wam spojlerować, klikajcie w link i udajcie się daleko stąd, do miejsca, które całkowicie różni się od Polski.
Dlaczego nie wyjeżdżasz w góry? Obalamy mity! - Dzikość w sercu to jest blog nad blogi i w ogóle, nie będę się już nad tym rozwodzić bo pewnie to wiecie (a jeśli nie wiecie, to zaraz się dowiecie). Ten tekst obala mity i łamie stereotypy o wyjazdach w góry. Lećcie czytać, a potem planujcie swoją górską wyprawę! (Tutaj pees: Magdalena planuje teraz wraz z psami przejść Główny Szlak Sudecki! Ciężkie zadanie, 440km to nie byle co, ale wspieram ją całym sercem. Więcej o kolejnej wyprawie (i tym, jak możecie ją wspomóc, nawet bez żadnych wkładów pieniężnych) możecie przeczytać na Dzikość w sercu).
Jak prowadzę dla was blog? Tworzę, nie kradnę. - Biały Jack pokazuje, jak tak naprawdę wygląda tworzenie bloga i jak dobrze korzystać z zasobów, które daje nam internet. Warto przeczytać!
Kolorowe jeziorka - hit czy kit? - czyli Makulscy o słynnych jeziorkach w Rudawach Janowickich, o których ja, nota bene, nie słyszałam.
Jak widzicie, w maju ciekawych tekstów jest całkiem sporo. A wy, czytaliście coś ciekawego? Jeśli tak, podrzućcie link!
Jak wam leci maj? Odliczacie już dni do końca roku?

Podobne posty

5 komentarze

  1. Jeżeli chodzi o ciekawe rzeczy w maju to może podesłać linka do tego posta? ;) Nno ciekawy, nie powiem!

    Poza tym, ale mamy odmienne zdania! Ja też dałam w swoim wpisie, z resztą sama wiesz cztery wpisy, powiedziałam, że to mało - Ty natomiast stwierdziłaś, że to całkiem sporo. :D

    Niech motywacja będzie z wami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to dużo, bo zazwyczaj daję mniej :D Dziękuję i wzajemnie, przyda się!

      Usuń
  2. Z jednej storny czekam na zakończenie roku z drugiej trochę się obawiam bo wiąże się to z nową szkoła i nowymi ludźmi a jakoś nie lubię zmieniać towarzystwa :P
    Co do podsumowań miesiąca mi nie przeszkadza to jak jest. Dobrze wiedzieć że nie tylko u mnie jest niechęć i brak motywacji chociaż mam nadzieję że wróci do Ciebie ze zdwojoną siłą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze mam pytanie skąd jest ta smycz w rekiny bo wzór kojarzę ale nie pamiętam co to za sklep :/

      Usuń
    2. W takim razie cieszę się, że możesz czytać nawet o moich porażkach 😁 Też trochę się niepokoję zmiana środowiska, ale jednak ekscytacja góruje. A komplet jest z Baylabel, nazwa wzoru to Jaws.

      Usuń

Przeczytałeś posta? Skomentuj! Każdy komentarz bardzo motywuje :) Na pewno odpowiem na to, co napisałeś - niezależnie od tego, czy będzie to jedno zdanie, czy dziesięć. Dziękuję!